Wielkanocne inspiracje

Śmieję się, że w tym roku Wielkanoc można łatwo pomylić z Świętami Bożego Narodzenia. Patrząc na to co się dzieje za oknem nie trudno jest się domyślić dlaczego, ale mimo wszystko staramy się podtrzymać ducha tych świąt i właśnie zabieramy się za robienie kolorowych pisanek. W tym roku będzie dużo delikatnych kolorów, pasteli, kokardek i kwiatków. Bardzo lubię takie ręczne robótki, niczym powrót do dzieciństwa. Oprócz malowania i ozdabiania jajek czeka mnie jeszcze pieczenie czekoladowego ciasta z białą polewą. Ahhh, Wielkanocne śniadanie od razu będzie przyjemniejsze. :)

Poniżej kilka moich pisankowych inspiracji, może sami się zainspirujecie...

105 komentarzy:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

W słoneczny dzień czas na pastele

W końcu przestałam się dziwić, że większość moich znajomych jak i czytelników kojarzą mnie z bielą i pastelami. Trudno się dziwić, to niczym uzależnienie. Chyba siła wyższa tak zaplanowała, a mi nie pozostaje nic innego jak się przystosować. A Wy jakie lubicie kolory, w czym czujecie się najlepiej?

Kurtka, spodnie- Mosquito | Koszula- Reserved | Buty- Wholesale | Torebka- Mizensa | Okulary- H&M | Naszyjnik- KappAhl


Widzieliście nową reklamówkę piwa Carslberg? Ja w ramach kampanii reklamowej, w której mam okazję brać udział chcę ją Wam pokazać. Moim zdaniem jest to jedna z oryginalniejszych i ciekawszych reklam piwa jakie miałam okazję oglądać. Jestem ciekawa ilu z Was dałoby radę? :)


164 komentarzy:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Ozdobne lusterko i pudełeczko w różyczki

Wizyty w Chińczyku lub "wszystko po 4,50zł" zawsze, ale to zawsze kończą się małymi zakupami. W takich sklepikach niby wszystko jest zbędne, ale bardzo trudno jest się oprzeć, aby czegoś nie kupić. Przyznaję się bez bicia, że sporadycznie odwiedzam takie miejsca i jeszcze nie przytrafiło mi się, abym wyszła z pustymi rękoma, nawet jeśli miałaby to być jakaś mała pierdoła. Tym razem kupiłam prześliczne pudełeczko z różyczkami i kokardką, które na samym wejściu wpadło mi w oko. Szczerze mówiąc jeszcze nie wiem jak je zastosuję i czy w ogóle je jakoś zasotuję, ale coś czuję, że świetnie się sprawdzi jako ozdoba gdzieś między moimi szkatułkami z biżuterią. Zastanawiam się jeszcze nad miętową wersją, bo również była bardzo ładna. Oczywiście nie mogłam sobie odpuścić srebrego, ozdobnego lusterka, ponieważ poprzednie niestety zbiłam. W tym przypadku wyrzutów sumienia nie trzeba mieć, bo za te dwie rzeczy wyszło tylko 11,50zł. Ahh te uroki tanich sklepików. :)

103 komentarzy:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Drugi dzień śnieżnej wiosny

W końcu mamy tak długo oczekiwaną wiosnę, ale szkoda, że pod postacią białego puchu. Zima chyba naprawde nie chcę od nas odejść, mimo to bądźmy dobrej myśli, że wkrótce temperatura pójdzie grubo w górę. :) Dziś mam dla Was nowy strój, najprostszy jaką się da. Biała góra i jeansowy dół. W końcu prostota zawsze będzie modna.

Bluzka- Choies | Spodnie- Zara | Buty- Papilion | Torebka- Mizensa | Zegarek- Daniel Wellington

132 komentarzy:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Kosmetyczne nowości - podkłady i korektory

Od pewnego czasu zaczęłam zwracać większą uwagę na makijaże i kosmetyki jakich używam. Staram się dobierać wszystko odpowiednio dla mojej cery oraz urody. Moim zdanie musi być starannie i bez przesady, a jeśli jest już szaleństwo to z głową, ponieważ w końcu makijaż ma wydobyć nasze piękno, a nie je ukryć. W związku z tym coraz częściej otwieram się na nowe kosmetyki, aby wypróbować co będzie dla mnie odpowiednie i z czego będę zadowolona. Z Waszej strony padają pytania odnośnie mojego podkładu, a mi jest dość ciężko na nie odpowiadzieć, ponieważ używam kilku, w zależnośći od mojego makijażu, mojego stanu cery oraz miejsca gdzie się wybieram. Dziś mam dla Was moje kosmetyczne nowośći, w tym dwa podkłady oraz dwa przydatne korektory. Może to po części rozwieje waszą ciekawość.


Dwa korektory Magic Pen Lovely z firmy Wibo. Beżowy kamulfluje niedoskonałości oraz przebarwienia, a różowy rozświetla i idealnie kryje cienie pod oczami. Są to bardzo tanie korektory, raczej z niższej półki, ale moim zdaniem całkiem zadowalające.  


Podkład Maybelline Affinitone oraz Soraya Makeup HD. Są to chyba jedne z nielicznych podkładów, które dobrze radzą sobie z moją tłustą cerą oraz przebarwieniami po młodzieńczym trądziku, a przy tym nie tworząc efektu maski. Dobre, ale lekkie krycie to podstawa.


I na koniec zalotka. Nie zwracając uwagi na fakty i mity na jej temat, postanowiłam zaryzykować i ją kupić. Jestem w szoku jak takie małe, dziwne coś działa na rzęsy. Jest spora różnica i na dzień dzisiejszy nie wyobrażam sobie bez niej funkcjonować. :)

90 komentarzy:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Tylko pozytywne myślenie

Skoro zima powróciła to postanowiłam ją wykorzystać i zrobić ostatnią sesję (oby!) w śnieżnej scenerii. Przyznam, że spodobała mi się taka forma postów jako urozmaicenie bloga. Co do wybranego stroju to ponownie możecie zobaczyć mnie w bluzce w różyczki, która wyjątkowo przypadła mi do gustu oraz w ulubionej maxi, która robi wielką furorę w okresie letnim. Wydaje mi się, że powstał dość ciekawy kontrast, z jednej strony zimowy plener, a z drugiej jasna i pogodna stylizacja. Co sądzicie?

 
  
Bluzka- Preska | Spódnica- Mosquito | Bransoletka- Libellule  | Zegarek- Daniel Wellington

156 komentarzy:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Zapach i atmosfera kwiatów

Kwiaty są uwielbiane chyba przez wszystkie kobiety. Ja w okresie wiosennym dostaję na ich punkcie totalnego świra. Mogłabym je mieć porozstawiane dosłownie po całym mieszkaniu, a obok kwiaciarni nie potrafię przejść obojętnie. Nawet na moim blogu można to zauważyć. Gdy kilka dni temu biegałam już w sukienkach, a promienie słoneczne i wiosna witały nas małymi kroczkami, to w życiu nie powiedziałabym, że zima postanowi odejść w wielkim stylu i ponownie zaskoczy nas zaspami śniegu oraz minusową temperaturą. I właśnie w takich momentach te wszystkie  kwiaty sprawdzają się idealnie, tworzą przyjemny klimat gdy za oknem zimno i biało. :)

103 komentarzy:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Moje drugie cudo od Daniela Wellingtona

Pamiętacie mój brązowy zegarek od Daniela Wellingtona, który Wam pokazywałam kilka postów wcześniej? Minimalizm, styl i klasyka w której się rozkochałam, a co gorsza mój chłopak również i to na tyle mocno, że z biegiem czasu zaczął mi go po prostu podkradać. W pewnym momencie on miał go częściej niż ja, więc trzeba było jakoś rozwiązać ten problem. Skończyło się tym, że zamówiłam drugi taki sam tylko, że w czarnej wersji. Brązowy dałąm mu, a nowy wzięłam dla siebie, a teraz wysłuchuję, że czarny też mu się podoba i będzie pożyczał. Hahaha, ah ci faceci. ;)

88 komentarzy:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Ubrana w róże i miętę

Za każdym razem gdy dopada mnie brak weny w blogowaniu lub jakiejś innej sytuacji to mój chłopak bierze sprawy w swoje ręce i natychmiast zmienia moje samopoczucie. I tak było tym razem. Ubrałam się, wzięłam ze sobą różowe kwiatki, miętową bluzkę i natychmiast wyruszyliśmy na zdjęcia, bo w końcu Mariusz doskonale wie, że udane i ładne zdjęcia poprawiają mi nastrój. Generalnie nie przepadam za ustawianymi sesjami jeśli sama mam pozować, ale gdy jest ciekawy motyw przewodni, a za obiektywem jest Mariusz to chętnie korzystam. Jest to chyba jedyna osoba, która w 100% rozumie o co mi chodzi, zna mój styl oraz wie z jakich kadrów mnie ująć abym wyglądała korzystnie. Lubimy wspólnie tworzyć takie rzeczy, zwłaszcza na potrzeby mojego bloga. I takim oto sposobem mój zapał powrócił, miło spędziliśmy czas i zyskałam nowe zdjęcia, które przyczyniły się do tego, że na blogu zapachniało wiosną. Tym razem zupłenie coś innego niż do tej pory, bawiliśmy się... :)

Różyczki- Flo | Bluzka- Preska

172 komentarzy:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Sekrety mistrza fotografii cyfrowej - mój numer jeden na początek

Na świecie są dwie grupy ludzi: utalentowani i Ci trochę mniej. Jedni rodzą się z pięknym głosem, talentem do tańca i grania, dobrym wyglądem do robienia kariery w modelingu lub czego jeszcze dusza zapragnie, a inni muszą się zadowolić dwoma lewymi rękoma lub talentem schowanym gdzieś bardzo głęboko. I ja zaliczam się chyba do tej drugiej grupy ludzi. Śpiewać umiem tylko pod prysznicem, tańczyć to wyłącznie w domu przed lustrem, grać to tylko na nerwach, a kariera w modelingu to raczej nie dla mnie. Moje beztalencie z biegiem czasu zaczęło mnie trochę dobijać, więc aby nie zwariować musiałam sobie znaleźć jakieś zajęcie z którego będe sama dla siebie zadowolona. I tak oto narodziła się moja miłość do fotografii. Do profesjonalisty mi bardzo daleko, do pojęcia wszystkich opcji również, jednak jest to jedna z nielicznych rzeczy, które dają mi wielką przyjemność i satysfakcję. Każdy fotograf ma swoją wizję, swój styl robienia zdjęć, swoje reguły jeśli chodzi o kadry i swój znak rozpoznawczy. Jestem zdania, że fotografia żyje sobie własnym życiem i jest pięknym sposobem na uwiecznienie czasu lub ważnych wydarzeń w życiu.


Dziś chciałam poruszyć temat związany z fotografią o który dość często mnie pytacie, a mianowicie jak zaczęłam wszystkiego się uczyć i skąd czerpię wiedzę (wiem, że taki wątek już kiedyś się pojawił, ale chciałam trochę więcej o tym napisać). Z góry informuję, że nadal sporo nauki przede mną i robię to amatorsko dla mojej czystej przyjemności. Wiedzę czerpię głównie z wyszukanych informacji, tutoriali i inspiracji w internecie, mam również kilku znajomych fotografów, którzy zawsze chętnie służą radą oraz czytam różne fotograficzne poradniki. Teraz właśnie chciałam skupić się na temacie poradników, ponieważ one najwięcej mi pomogły. Moim numer jeden jest książka Scotta Kelby'ego "Sekrety mistrza fotografii cyfrowejj", której wiele zawdzięczam. Jest to rewelacyjny poradnik dla wszystkich początkujących. W niej znajdziemy między innymi: zastosowanie lampy błyskowej i światła, naukę o estetycznych kadrach, jak uzyskać ciekawe tło, informacje o dobrych portretach, zdjęcia w pomieszczeniu i plenerze, zdjęcia grupowe oraz ślubne, sposoby na skorygowanie niedoskonałości twrazy lub usunięcie cieni pod oczami, zdjęcia makro, różne przydatne gadżety, a nawet znajdzie się coś dla miłośników krajobrazów. Jest w niej zawarte wszystko co powinien nauczyć się każdy początkujący miłośnik fotografii. W dzisiejszych czasach sporo osób myśli, że jak ma dobry sprzęt to już może zostać fotografem. Są to brednie, ponieważ sprzęt to nie wszystko. Bez pewnej wiedzy nie uda nam się nic wartościowego uzyskać.


Największą radość sprawia mi to, że tym hobby zaraziłam mojego chłopaka, który obecnie jest autorem większości moich zdjęć na blogu. Obydwoje chcemy nauczyć się znacznie więcej i chcemy być po prostu lepsi. Nawet jeśli będzie to nas kosztować sporą ilością metod prób i błędów. Mam nadzieje, że na blogu z posta na post również będzie tylko lepiej. Fotografia jest fantastyczną rzeczą, którą mam ochotę nasiąkać jak gąbka. Zdjęcia oraz mój "styl rozpoznawalny" nadal szlifuję i tak jak napisałam wyżej- modeling nie jest dla mnie, ale może bycie po drugiej stronie jak najbardziej. Czas pokaże. Wiem, że będe inwestowała mój czas oraz pieniądze aby dalej się rozwijać, a póki co jestem szczęśliwą amatorką i pstrykam dla przyjemności. :)

106 komentarzy:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Piękny dzień

To niesamowite jak słońce i trochę wyższa temepratura potrafią dać człowiekowi kopa do działania. Od samego rana latam po mieszkaniu, ponieważ naszło mnie na porządki oraz mycie okien. W końcu po zimie pora wpuścić trochę światła do mieszkania. W międzyczacie słucham muzyki, przegryzam sobie pysznyne płatki z truskawkami, a później wybieram się na spacer z chłopakiem. To będzie dobry dzień. :) Życzę Wam, aby Wasz również taki był.

95 komentarzy:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.

Czuję miętę

Pogoda nas cudownie rozpieszcza, dziś prawie 10 stopni na plusie. W związku z tym postanowiłam w końcu wydobyć swoje ukochane sukienki i spódniczki z dna szafy. Jestem ich wielką miłośniczką i strasznie ubolewałam w okresie zimowym, że nie mogłam ich nosić, tzn teoretycznie mogłam, ale gorzej z praktyką, ponieważ jestem totalnym zmarzluchem i nie wyobrażam siebie w takich delikatnych ubraniach przy temperaturach poniżej zera. No, ale było minęło i grunt, że w końcu budzę się do życia. Możecie zauważyć, że w dzisiejszej stylizacji główną rolę odgrywa mięta. Był na nią wielki szał już w zeszłym sezonie, albo i nawet dwa lata temu, a mnie dopadła właśnie teraz. Jak zwykle zacofana, ale co mi tam... :)

Kurtka- Reserved | Bluzka- H&M | Spódniczka- Reserved | Rajstopy- eMarilyn | Buty- CzasNaButy | Torebka- TylkoTorebki | Bransoletka- Mariangie

194 komentarzy:

Uwaga: tylko uczestnik tego bloga może przesyłać komentarze.